Miasto popiołów- Cassandra Clare




Miasto popiołów- Cassandra Clare


Miasto Popiołów to druga część z cyklu Dary Anioła i jest jednocześnie kontynuacją bestsellerowego Miasta Kości, który w 2013 roku został wyświetlony na wielkim ekranie. W filmie wystąpili m.in. Lily Collins (Królewna Śnieżka, Love, Rosie), Jamie Campbell Bower (Harry Potter i Insygnia Śmierci I, II, Saga Zmierzch), Jonathan Rhys Meyers (Cudowne dziecko, Dynastia Tudorów) i Lena Headey (Gra o tron, 300). 

Clary ma dość swojego życia. Pragnie, aby wróciło do normy. Ale czy otaczający ją świat Nocny Łowców, wampirów, wilkołaków da o sobie zapomnieć? Leżąca w śpiączce mama, również nie pomaga w zaistniałej sytuacji. Jak poradzi sobie Clary?

Kierując się zasadą "Jak zaczniesz jakiś cykl, skończ go" wzięłam się zaczytanie drugiego tomu z serii Dary Anioła. Pierwsza część nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia, jednak opinie o tym cyklu zachęciły mnie do ponownego odwiedzenia świata Nocnych Łowców.

Książka opowiada o tym, jak Clary Fray radzi sobie z problemami otaczającymi jej nowe życie. Pojawia się nowa mieszanka przygód, postacie oraz kiełkujące, zakazane uczucia do ironicznego blondyna. 

Nie wiem co mam powiedzieć o tej pozycji. Niczym się nie charakteryzuje, niczym się nie wyróżnia. To po prostu "ta jedna z wielu". Nie mogę zrozumieć zachwytu czytelników z całego świata, kiedy opowiadają o tej serii. 

Autorka bardzo często powtarzała, co robiła bohaterka w danym czasie: "Clary się uśmiechnęła. Clary nie wiedziała co zrobić. Clary poszła się umyć. Clary, Clary, Clary..." Przez ten zabieg, utwór wydawał się być zbyt prosty. Pojawiały się za krótkie zdania z bardzo prostymi słowami, "dzięki czemu" Clare stworzyła Miasto Popiołów jako książkę dla osób nie gustujących w pięknych środkach stylistycznych. 

Twórczyni starała się stworzyć postacie, które czymś się od siebie różnią i każdy z nich ma jakieś inne marzenia czy też pragnienia. Co jej doszczętnie nie wyszło. W utworze znaleźli się aż nazbyt ironiczny blondyn, nadwrażliwy wampir, ojciec psychopata oraz całkowicie obojętna mi główna bohaterka. I połączyło ich jedno: wszyscy na równi stali się dla mnie denerwujący. 

Literatka popadła całkowicie na linii tworzenia. Podczas poznawania się z lekturą wydawało mi się, iż ona wręcz nie umiała ich inaczej wykreować. Jej "talent" sklecił postacie tak, że mogą popłynąć na dno z całą swoją beznadziejną charakterystyką i jeszcze się od niego odbić. Niczym bańki mydlane, czy też pęcherzyki powietrza. 

Jednym małym plusem powieści była akcja. Została przeprowadzona prawidłowo i w najciekawszych momentach Cassandra Clare wiedziała co ma zrobić, aby podkręcić atmosferę. Wydaje mi się, iż właśnie tego zabrakło w pierwszej części, a w Mieście Popiołów podniosło jakość utworu, a co również pomogło mi w przebrnięciu przez ten utwór.

Myślę, że na kilka pozytywnych słów zasługują te piękne i straszne postacie występujące w utworze, na które od początku zwróciłam uwagę. Autorka umiejętnie je opisała, dobierając naprawdę dobre słowa, dzięki czemu podczas czytania czułam się jakby stały obok mnie. 

I właśnie w tym miejscu nie wiem jak mam podsumować język owej pisarzyny. Zdania były zbyt proste i zbyt banalnie skonstruowane, aby zasługiwały na jakąkolwiek pochwałę. Postacie i ich charakterki to po prostu istna lawina dziadostwa i rozpaczy. A jednak twórczyni potrafiła w całkiem miły i przyjemny dla wyobraźni sposób przelać na papier usposobienie potwór i mar. 

Nie mogło zabraknąć miłosnego trójkąta, przez co książka dosyć straciła w moich oczach. Jednak starałam się na to nie patrzeć, ponieważ została wydana stosunkowo dawno temu, kiedy jeszcze takie "zabiegi" były modne i znajdowały się w każdej książce wydanej w tamtym roku. 

Reasumując, Miasto Popiołów nie jest idealną książką, ale o niebo lepszą od poprzedniego tomu. Jeśli Cassandra Clare poszła w dobrym kierunku i poprawiła to co brakowało w pierwszych obydwóch tomach, czyli podupadłych bohaterów, kulejącą fabułę, beznadziejny trójkąt miłosny, prosty język oraz nieudolny (czy aby na pewno?) styl pisania, to myślę, że mogła naprawdę wyrobić się z jakością swoich dzieł. Nie wiem co jest "daniem głównym" w tej książce. Problemy nastolatki w fantastycznym świecie? Niewiedza, w którą stronę skierować swoje uczucia? Brzmi to tak bardzo banalnie, że aż mnie kusi do wciśnięcia przycisku 'backspace'. Pozycja ta nie nadaje się do refleksji, jednak może być dobrą odskocznią od codzienności. W wypadku, gdybyś nie miał/-a czego czytać, może warto sięgnąć po serię Darów Anioła, dla samego poznania jej i ocenienia czy mam racje czy też nie. Ze swojej strony nie polecam, ponieważ niczym mnie nie zachwyciła, jedynie podniosła wartość względem Miasta Kości


Autor: Cassandra Clare
Tytuł: Miasto Popiołów
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 528
Ocena: 6/10

5 komentarze:

  1. Ja dobrze wspominam tę część. Były zabawne momenty na przykład ten cytat: "- Czy on cały czas tak stoi przy oknie i mamrocze coś o krwi? - Nie. czasami robi to siedząc na kanapie."

    OdpowiedzUsuń
  2. Książkę czytałam w szóstej klasie i mój system oceniania zbyt wymagający nie był, więc podobała mi się ta część. Z biegiem czasu zastanawiam się, co widziałam pociągającego w tej historii. Skończyło się na tym, że nie skończyłam serii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja Cassandre Clare sobie odpuściłam, Diabelskie maszyny mi się po prostu nie spodobały :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja i Clare żyjemy w niezgodzie, niestety jej dzieła przestały do mnie przemawiać, wręcz stały się dla mnie odpychające i odrażające. Przygodę z DA, skończyłam na "Mieście szkła", które niczym mnie nie zachwyciło i nie mam zamiaru (a przynajmniej na razie) męczyć się z kolejną trójką książek z tej serii. Zwłaszcza, że Clare zrobiła z tego jakiś pochrzaniony tasiemiec. :/
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń

 

Obserwatorzy